05.07.2015

Aisha i frywolitki

Have you ever heard about books of arabaian fairytales written by polish writer Iwona Taida Drózd and ilustrated by arabian artist Ufuk Kobas Smink? Two ladies have made very beautiful work! But why am I interested in this great release from 2012? Because of tatting :) On one of beautiful pictures in the book we can see something interesting. Guess what? Tatting of course! :) On the hand of girl ("Daughter of Fisherman") we can see simple tatted sleeve. I think it's greate merger of traditional painting and lacy art. It's very beautiful book and if you ever have an occasion to take it in your hand, do it! Unfortunatelly, I have no idea if the book is available abroad.  This book is released by Media Rodzina.

P.S.
Dears, my blog is fifth birthday today. Well... Happy Birthday then! :)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * 

Ostatnimi czasy wpadła mi w ręce przepięknie wydana książka, zbiór baśni arabskich pt. "Aisha i wąż". Istnieje co prawda powiedzenie "Nie osądzaj książki po okładce" i zapewne jest w nim wiele racji, ja jednak do końca się z tym nie zgodzę. Oczywiście, sądzę, że na odbiór książki w większej mierze wpływa oczywiście sama treść, ale obok niej istnieje wiele czynników, które mogą nam umilić kontakt z książką. Pominąwszy nazwisko autora, dobry skład, to takim czynnikiem jest oprawa oraz ilustracje. I wspomniana wyżej książka naprawdę wprawia w zachwyt! A dlaczego piszę o niej na swoim blogu poświęconym robótkom, a w szczególności frywolitkom? Otóż otworzywszy baśnie pierwszą ilustracją, na którą trafiłam, była ta oto:
Ilustracja: Ufuk Kobas Smink, z książki "Aisha i Wąż. Baśnie Arabskie" wydawnictwa Media Rodzina
Zobaczywszy to zdjęcie oczom nie mogłam uwierzyć. Miałam zaciesza już do końca dnia. Jak to się mówi? "You've made my day" ;) Od razu pomyślałam o Was, że musicie to zobaczyć! Serce frrywoliciary zawsze drgnie, gdy odkryje ślady frywolitki w najmniej oczekiwanych miejscach. A odnaleźć ukochane koronki w książce i to zbiorze pięknie wydanych baśni - bezcenne!
Baśnie zebrała i spisała Polka mieszkająca w AbuDhabi Iwona Taida Drózd. W Polsce ukazały się nakładem wydawnictwa Media Rodzina w 2012 roku (sic!), więc to już nie świeżynka. Jak już wspomniałam, książka jest PRZEPIĘKNIE wydana, a magii dodają jej przepiękne ilustracje autorstwa Ufuk Kobas Smink. Miłośnicy koronek na pewno chętnie wezmą tę pozycję do ręki, bowiem w wiele ilustracji wkomponowane zostały fragmenty koronek wykonanych w różnej technice. Obrazy są barwne, żywe i hipnotyzujące. Są po porostu piękne!
Same baśnie natomiast są baśniami. Co przez to rozumiem? Od jakiegoś czasu zagłębiam się w tematykę baśni z całego świata. Z tych moich "badań" wysunął mi się jeden wniosek: jeżeli chcemy szukać jakichś podobieństw między ludźmi mieszkającymi w różnych częściach świata, wyznających inną religię i wychowanych w innej kulturze, poszukajmy tych podobieństw właśnie w baśniach. Czy to baśnie polskie, czy skandynawskie, czy azjatyckie czy wreszcie arabskie - we wszystkich tych historiach przebijają te same problemy, pragnienia i namiętności sterujące życiem ludzkim. Jedni mają swojego Janka, głupiutkiego syna młynarza, inni Askeladena - Węgielka. Jedni mają Kopciuszka, a inni córkę rybaka. Mimo pewnych oczywistych elementów, które spowodowane są chociażby różnicami kulturowymi śmiało możemy zapomnieć, z jakiego kraju pochodzi dana historia i czytać, tak, jakby była napisana tylko dla nas.
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony wydawnictwa Media Rodzina
"Aisha i waż" są wydawnictwem wpisującym się w całą serię baśni obcego pochodzenia, które wypuściło na nasz rynek Media Rodzina. Inne to "Soria Moria. Baśnie Norweskie", "Żółty Smok. Baśnie Chińskie", "Czerwonobrodny Czarodziej. Baśnie Celtyckie", "Cudowna Studzienka. Baśnie Polskie" i wiele innych tomów. Cała kolekcja jest obszerna.
Ja mogę tylko pomarzyć o zebraniu ich wszystkich. Póki co zwracam do biblioteki wypożyczony egzemplarz "Aishy i Węża", a gnam do księgarni, by kupić sobie własny. Być wielką frywoliciarą i nie mieć w swoich zbiorach "frywolnej" książki - niewybaczalne! ;)
Pozdrawiam Was serdecznie i frywolnie... tfu, tfu - frywolitkowo!
Ilustracja: Ufuk Kobas Smink, z książki "Aisha i Wąż. Baśnie Atabskie" wydawnictwa Media Rodzina
Agata

P.S.
Prawie zupełnie mi to umknęło - mojemu blogowi stuknęło dzisiaj pięć latek! O Dio! Jak ten czas leci! Z tej okazji życzę Wam, ale też sobie wielu twórczych chwil i wszystkiego NAJ NAJ lepszego! :)

24.05.2015

Poduszkowce

I've just finished my next project. Some time ago I've felt in love with Dagmara's blog "Pod norweskim niebem". While I was browsing her site I saw beautiful pillows made of african flower motifs. I've decided to make my own version. African flower tutorial is here. Enjoy of these beautiful and simple crochet motifs! 

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * 

Trochę to trwało, ale wreszcie skończyłam!



Osoby, które śledzą mojego facebooka, widziały, że od jakiegoś już czasu mierzę się z szydełkowymi kwiatkami african flower, o których pisałam tutaj (klik! klik!). Wreszcie mogę pochwalić się tym, co z owych kwiatków powstało. A powstały dwie poszewki na poduchy. Oto i one:




Zacznę od tego, że powiem skąd inspiracja. Otóż jestem stałą podglądaczką bloga "Pod norweskim niebem", na którym Dagmara, autorka bloga zaprezentowała już jakiś czas temu prześliczne poduszki (klik! klik!). Tak mi się one spodobały, że bezczelnie je zmałpowałam. Dosłownie ;) Jedynie zmieniłam kolorystykę. Przy okazji nauczyłam się "fachowo" szyć poszewki. Oczywiście nie miałoby to miejsca, gdyby nie moja nieoceniona Mama, która czuwała nad tym etapem prac. Więc w pierwszej kolejności uszyłam poszewki, a następnie naszyłam na nie szydełkowy patchwork z kwiatowych motywów. Jedyne czego brakuje, to guziki z tyłu. Niestety nie mam ostatnio czasu, by odwiedzić pasmanterię i dobrać jakieś pasujące. Jednakże pomimo tego braku dwie poduchy zostały już przyobleczone w nowe "koszulki" i służą mi dzielnie przyozdabiając tym samym pomieszczenie.
Przyznam szczerze, że motyw african flowers jest bardzo wdzięczny i nawet początkujący amatorzy szydełka powinni sobie z nim poradzić. Szczerze polecam!
Pozdrawiam Was Serdecznie!
A.

19.04.2015

Felixpotamus

Someone watching my facebook's site perhaps already saw a new project which I've made. It's called Felixpotamus and it's a lovable hippo :) Orginally, the hippo is named Happypotamus. The author of hippo's pattern is Heidi Bears and her pattern is available on Ravelry where I've purchased it. To make the hippo I used african flower motif of which I was writing about here(click!). Well... If you have any questions please feel free to comment. And now enjoy Felix the hippo :)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

"Zachwycony jej powabem hipopotam błagał żabę..."

Jeżeli ktoś śledzi mój profil na Facebooku miał już okazję spotkać się z tym osobnikiem, który teraz z zaciekawieniem zerka na wszystkich odwiedzających.

Ów stwór został wykonany z szydełkowych kwiatków, które ostatnimi czasy nie chcą dać mi świętego spokoju, mówię oczywiście o motywie african flower, o którym już pisałam tutaj(klik!) wraz z dokładną instrukcją wykonania go. Schemat hipopotama jest autorstwa Heidi Bears, a zdobyć go można na Ravelry. W oryginale zwierzak wabi się Happypotamus, ale u mnie w domu bardzo prędko został przechrzczony na Felixpotamus i tak już zostało. Felix po łacinie znaczy "szczęśliwy", czyli to samo, co angielskie happy.
Felix to stworzenie, które robi się ekspresowo. Najwięcej czasu zajęło mi zszywanie stwora: z tułowiem poszło łatwo, przy łebku niestety trochę się gubiłam, ale w końcu się udało. Trzeba przyznać, że schemat hipa jest naprawdę świetnie rozpisany, wszystkie etapy zszywania są opisane oraz obzdjęciowane. Jedynym minusem dla niektórych może być wyłącznie anglojęzyczna wersja opisów, ale przyznam się szczerze, że mimo znajomości języka bazowałam prawie wyłącznie na samych zdjęciach. W sumie, może gdybym przeczytała najpierw opis z łepkiem poszłoby mi zdecydowanie szybciej ;)
Dodam jeszcze tylko, że Felixa zrobiłam z  Kotka i stwierdzam, że to jest zdecydowanie za twarda włóczka na pluszaki. Następny Felix bez wątpienia będzie wykonany z nieco innych nici. Ups... "następny"... Jeszcze nie wiem, co z tym zrobię, a już myślę o następnym. To tego, może już dość gadania, a pora na zaprezentowanie Felixa w całej jego hipopotamiej okazałości. Oto on!


 A tutaj z pudełkiem zapałek, dla ukazania proporcji. Jest naprawdę spory!


Nie mogłam się oprzeć... Felix od tyłu ;)













Hipopotam naprawdę nie jest trudny w zrobieniu. Myślę, że poradzi sobie z nim każda osoba, która ma opanowane podstawy szydełka.

Niestety ostatnimi czasy nie mam serca do frywolitek. Niby coś tam supłam, ale tak naprawdę to na tym polu jest posucha. Muszę wykoncypować sobie jakieś odpowiednie wyzwanie!

Pozdrawiam!
A.

04.04.2015

Wesołych Świąt Wielkanocnych!


W krainie smutku i troski
Dzwon na wieży znów zabrzmiał,
Echo płynie na wsze wioski,
Zbawiciel dziś zmartwychwstał.

A w sercach wierzących ludzi
Wszelki smutek dziś ustał
I nadzieja się w nich budzi,
Bowiem Zbawiciel zmartwychwstał.

Zatem w serdecznej radości
Zbiór wierzących się zebrał
I zaśpiewał w nabożności:
Chrystus Pan dziś zmartwychwstał

„Pieśń o zmartwychwstaniu Chrystusa”, Michał Kajka


Wszystkim Osobom tu zaglądającym życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych, radości z przeżywania tego wyjątkowego czasu oraz ciepłych, rodzinnych chwil.

* * * * * * * * * *
Happy Easter!

Agata

02.04.2015

Międzynarodowy Dzień Frywolitek

Yesterday was The International Tattind Day. For this reason I want to show you how so far looks my tatting adventure. Photos of my first tatts are really terryfying! ;)
All the best for all tatting lovers!

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * 

... był wczoraj! Tak, to właśnie 1 kwietnia został obwołany Międzynarodowym Dniem Koronki Czółenkowej. Święto to zostało ustanowione kilka lat temu i jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności przypada na Prima Aprilis. Nie ma jednak co się zżymać z tego, ale trzeba wziąć ten dzień na serio.
Z tej okazji warto wstawić jakąś fotkę frywolitek. Poniżej frywolitkowa torebka zrobiona przeze mnie według mojego projektu.
Modelka: Beata Wiśniowska
Fotograf: Izabela Nowakowska

Nie od razu było tak dobrze. Przy okazji wczorajszego święta wzięło mnie na wspominki, które zaowocowały wygrzebaniem kilku starych zdjęć. Otóż dwie pierwsze frywolitki, jakie zrobiłam w życiu wyglądały tak (i to nie jest żart ;) ):

Potem wcale nie było lepiej... ;)


 Potem upłynęło wiele wody...




A potem było już całkiem nieźle...

I coraz lepiej...
Modelka: Beata Wiśniowska
Fotograf: Iwona Kłoczewska
Modelka: Jagoda
Fotograf: Monika Wójcicka
Jak widać, przez te 8 lat (tak, tyle już supłam) zmieniłam nieco styl i trochę dopracowałam technikę ;)
Dużym osiągnięciem w mojej przygodzie frywolitkowej była kolekcja koronek inspirowana twórczością Ericha Mendelsohna. Część z tej kolekcji można obejrzeć TUTAJ na cudnych modelkach.
Często słyszę pytanie "kto cię tego nauczył?!". Zawsze odpowiadam "sama", co tylko po części jest prawdą. Nauczyłam się sama, ale przy pomocy jednej książki i kilku wskazówek z Internetu.
"Czy to jest trudne?" -  to kolejne pytanie, zadawane równie często jak pierwsze. Zawsze odpowiadam, że "nie", co jednak nie oznacza, że można nauczyć się frywolitkować w jeden wieczór. Oczywiście nie wątpię, że znajdą się i takie osoby, ale w przypadku większość początkujących amatorów koronki czółenkowej najważniejszą rolę odgrywa cierpliwość i trening. Tak jak w wielu dziedzinach bywa, każde doświadczenie zdobyte na danym polu ulepsza naszą technikę i poszerza wiedzę o danym zagadnieniu. Tak samo jest w przypadku frywolitek.
I trzecie pytanie, które pada równie często, jak dwa poprzednie: "Skąd masz tyle cierpliwości? Nie denerwuje cię to?". Gdyby mnie to wkurzało, to bym tego nie robiła! ;) Każdy lubi robić coś innego i tak jak nie każdy musi odnajdywać przyjemność w gotowaniu czy łowieniu ryb, tak nie każdy musi lubić robić koronki. A jeżeli ktoś lubi coś robić, to po prostu to robi. I tak jest ze mną i moimi frywolitkami. Robię, bo lubię i oto cały sekret :)
Tak oto wygląda moja dotychczasowa przygoda z frywolitkami. Co będzie dalej? Chissa? 


Wszystkim Frywoliciarom i Frywoliciarzom z okazji Międzynarodowego Dnia Frywolitki życzę niekończących się nici, równych pikotków, ścisłych supełków i niespożytej kopalni pomysłów. Supłajcie długo i szczęśliwie! Wszystkiego dobrego! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...